19 sie 2015

Sucho i przedjesiennie w Ogrodzie Botanicznym

Wczorajsze popołudnie spędziłam na spokojnym spacerze w Ogrodzie Botanicznym UW. Po wielu bezdeszczowych tygodniach, także i tutaj rośliny szybciej kończą wegetację. Można narzekać na suche i upalne lato, można poszukać pięknych motywów roślinnych. Tym razem mało w nich zieleni, dominują brązy, złocistości, szarości...
Jedne z moich ulubionych roślin końca lata, prześwietlone słońcem rudbekie...
Czarnuszki są piękne także po przekwitnięciu, można je zasuszyć i wykorzystać w różnych kompozycjach.
Gdzieniegdzie błyśnie jeszcze zielenią listek, ale dominują pisakowe brązy. Rosnący w cieniu ostrożeń warzywny zachował jeszcze zielone liście, pomiędzy którymi przewieszają się dojrzewające owocki...
Dekoracyjne kwiaty żeleźniaka ustąpiły miejsce suchym owocom z ciekawymi kieszonkami...
Rozważam posadzenie u siebie tej dorodnej byliny, podobnie jak kończącej powoli kwitnienie w cieniu bokkonii sercowatej.
Spacerując po alejkach oświetlonych popołudniowym, niskim już słońcem widzę rośliny zupełnie inaczej niż rankiem. Są ciągle atrakcyjne, intrygujące, choć ich okres typowej świetności czyli kwitnienia już się skończył.
Sylwetki roślin to teraz ostatnie kwiatostany, nasienniki, owoce..
Rośliny piękne w lecie, teraz są złocistymi klejnocikami, jak ostróżeczka polna...
... albo suchy lampionik jarzmianki...
I na koniec, ciekawa jestem czy wiecie, jaka roślina ma takie owoce?
To owoce peonii. Warto zwracać uwagę na oczywiste w czasie kwitnienia rośliny, także w innych momentach sezonu wegetacyjnego, prawda?
 

12 sie 2015

Dużo zieleni na placu Grzybowskim...

Są w miastach fajne miejsca. Tak sobie czasem o nich na naszych blogach piszemy. Dla mnie takim fajnym miejscem, opisywanym już z wielu odsłonach na blogu wyjazdowym, jest Plac Grzybowski w Warszawie. Przechodzę tam dość często, nadkładając drogi przy okazji załatwiania różnych miejskich spraw. Zaglądam co nowego i biegnę dalej...
Wersja z ubiegłego tygodnia ma niewiele kwiatów, bo moment jest taki pomiędzy latem a jesienią.
Jeszcze kwitną ostatnie liliowce i już zaczynają kwitnąć pierwsze dzielżany.
Ma też niewiele kwiatów bo to środek Warszawy i upał i sucho, choć woda jest subtelnym dodatkiem do tej kompozycji.
 
Większość roślin to jednak rośliny bardzo odporne, wytrzymałe i takie, które nawet zeschnięte zachowują swój urok.
W różnych częściach kompozycji, zestaw kolorów jest inny, ale każda część tej dużej rabaty jest ciekawą inspiracją do wykorzystania.
Tak duża i różnorodna rabata w środku miasta jest dobrodziejstwem nie tylko dla ludzi, ale przede wszystkim dla zwierząt: ptaków i owadów.
 
Poprzednie zdjęcia - w innych porach roku tutaj. Zachęcam do wyszukiwania takich miejskich enklaw zieleni!
 

9 sie 2015

Upalny wieczór na rabacie z werbeną...

Jest upalnie, pomimo podlewania wiele roślin gotuje się na słonecznych rabatach. Werbena patagońska, o której pisałam tutaj doskonale sobie radzi w takich warunkach. Zarówno sadzonki jak i moje własne siewki, ładnie się rozkrzewiły i mają mnóstwo kwiatostanów.
Przez cały dzień uwijają się na nich różnorodne gatunki owadów. Wieczorem tworzy się prawdziwy teatr cieni...
A w ciągu dnia, mamy prawdziwie owadzią rabatę...
 
Zestawione razem jeżówki, lilie, floksy i werbena tworzą mieszankę przywabiaczy owadów i doskonale znoszą upały!
Wśród jednorodnych jeżówek, zdziwiła mnie taka kuleczka, nie pamiętam czy sadziłam ją tu w ubiegłym roku, pewnie tak...
I tylko ciemna róża, upiekła się, choć rano miała jeszcze piękne kwiaty...
Podlewamy rabaty, dbamy o wodę dla psów, ptaków i owadzików... marzymy o urlopie, to jeszcze tylko dwa dni...
A jak u Was w ogrodach w te upalne dni?

7 sie 2015

Czas na hortensje...

W sierpniu na moich rabatach królują hortensje. Nie wiem ile mam odmian, ciągle
nie-wystarczająco-wiele, gdyż właśnie zamówiłam kolejne...
Nie raz już pisałam o moich hortensjach (na przykład tutaj). Widzę, że z roku na rok cudnie rozrastają się i wytrwale kwitną. Trudno mi zdecydować, które odmiany podobają mi się najbardziej. Czy te bardziej limonkowe, czy te bardziej czerwone?
 
Powyżej: limonkowy drobiazg, odmiana Little Lime w wersji drzewka. Najmodniejsze w tym roku to hortensje bukietowe wyprowadzone w formie drzewek zagościły już i u mnie. Są doskonałe jako wyższe pięterko rabat mieszanych, zwłaszcza, że można je kupić zarówno w małych odmianach jak i dużych, silnie rosnących. Można też samemu wyprowadzić z długopędowych krzaczków.
W hortnesjach cenię też różnorodność kształtów kwiatostanów. W tym roku podobają mi się stożkowe, długie i ciężkie. Ciekawe nawet przed otworzeniem się wszystkich kwiatów.
Opisywana już tutaj "wiatraczkowa odmiana" Le Vasterival obficie otworzyła swoje czteropłatkowe kwiaty...
A dzięki delikatnej zimie, nawet wrażliwe, tradycyjne odmiany hortensji ogrodowej cieszą nas swoimi różowymi kwiatostanami...
Mam także u siebie nowoczesne odmiany hortensji ogrodowej, które kwitną na tegorocznych pędach. jedna z nich, z serii You and Me jest na zdjęciu tytułowym. Faktycznie to królowa miesiąca w moim ogrodzie, uginająca się od kwiatostanów...
Czy można oprzeć się ich pięknu? Ja nie umiem, dlatego czekają na posadzenie odmiany miniaturowe hortensji bukietowej i długo wyszukiwana hortensja w odmianie Otaksa, o cudnych niebiesko-różowych kwiatach na tegorocznych pędach...

1 sie 2015

Początek sierpnia w naszym ogrodzie

Wyjazdy wyjazdami, a własny ogród cieszy najbardziej. W tym roku mamy wielki urodzaj na rabatach kwietnych. Po ubiegłorocznych porządkach, przesadzone byliny rosną i kwitną obficie...
Po wycięciu chorych drzew owocowych, odsłoniliśmy tę część ogrodu i oddaliśmy ją we władanie kwiatom. Mamy tu wszystko naraz: floksy, hortensje, dalie i jeżówki.
Mimo strat spowodowanych przez poskrzypkę liliowca, lilie ładnie kwitną, choć niektóre mają tylko po jednym kwiatku na pędzie. Plan na przyszły rok: więcej lilii i więcej werbeny patagońskiej...
Ubiegłoroczny plan się powiódł, mamy rabatę jeżówkową, ze zwykłych odmian, które dobrze zimują. Nie cieszą mnie susper nowości, których nie sposób przetrzymać, nawet pomimo lekkich zim. I najważniejsze: mamy dużo trzmieli na naszych jeżówkach...
Jeżówki rosną przy jasnych miskantach, które dają ciekawe, pastelowe tło, a jednocześnie oddzielają nas od ścieżki. Oddzielają symbolicznie, nasz ogród jako jeden z nielicznych nie ma żywopłotu, a rabata kwiatowa jest od strony drogi. Codziennie nasze sąsiadki spacerujące tam z psami lustrują kolejność pojawiania się na niej nowych kwiatków. Pytają o nazwy roślin, proszą o sadzonki. Mamy taką miłą mikrospołeczność zamiłowaną w ogrodnictwie... 
Ubiegły rok był rokiem liliowców, w tym roku ustąpiły one miejsce liliom. Moje ukochane, niezawodne i wyższe ode mnie lilie OT, opisywane już wielokrotnie, zachwycają mnie niezmiennie co roku. Na przyszły rok, zapisuję, żeby kupić ich jeszcze więcej...
Jak zawsze u mnie: wszystkie kolory na raz: rude liliowce, różowe lilie, amarantowe floksy, niebieski hibiskus, gdzieś daleko pod płotem żółty słoneczniczek. Trochę uspokojenia wprowadzają hortensje, o których następnym razem...
A w międzyczasie, polecam ciekawy blog młodych projektantów ogrodów, tutaj. Warto zajrzeć i wspierać młode blogi:
Pracownia Roślin Ozdobnych
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...