Tytuł dzisiejszej opowieści wcale nie wskazuje na zmianę charakteru bloga na kulinarny. W dalszym ciągu jesteśmy w świecie ogrodowo-botanicznym i zaraz wszystko się wyjaśni.
Dzisiejsza opowieść jest opowieścią tarasowo-tropikalną. Jak pisałam tutaj, w zeszłym roku dostałam w prezencie sadzonkę kasji, o której ani ja ani darczyńca, a nawet sprzedawca-ogrodnik nie wiedzieliśmy zbyt wiele. Kasja (Cassia) spędziła poprzednie lato w donicy w ogrodzie, udało się ją przezimować, wiosna przyciąć i teraz znów jest dominującym krzewem na naszym tarasie.
Kasja jest szerokim, rozłożystym i gęstym krzewem, który po przycięciu dorównuje mi wzrostem i wielokrotnie przewyższa szerokością. Na drewniejących gałązkach w połowie lata pojawiają się liczne pączki, które teraz otwierają się dając jednolicie żółte kwiaty.
Wprawne oko zauważy, że kształt listków i budowa kwiatów wskazują, że kasja należy do roślin motylkowych. Warto zwrócić jednak uwagę, że płatki kwiatów nie są zamknięte w charakterystyczną łódeczkę jak u groszku pachnącego, ale szeroko otwarte, przez co kwiaty są jeszcze ładniejsze.
Roślina jest po prostu obsypana kwiatami, przez co jest chyba jedną z bardziej efektownych roślin tarasowych jakie kiedykolwiek miałam.
Tak jak pisałam, kasja jest rośliną tropikalną, która w Azji południowo-wschodniej sadzona powszechnie jest jako ozdobne drzewo. Ponieważ jest łatwa w uprawie, traktowana jest jako dość pospolita roślina ozdobna, sadzona zazwyczaj wzdłuż ulic i skwerów. Miałam okazje widzieć ją już w Singapurze, a w tym roku znowu spotkałam ją, tym razem na Bali. Wysoko nad głową zobaczyłam charakterystyczne żółte kwiaty i długie strączki z nasionami.
Po spacerze pomiędzy wieloma nieznanymi mi roślinami na Bali, znalazłam księgarnię a w niej skarb dla takiego ogrodowego podróżnika jak ja, a mianowicie książeczki z serii Handy pocket guide to tropical flowers. Przeczytałam z niej, że Kasja w tropikalnym azjatyckim klimacie czuje się znakomicie, nie ma specjalnych wymagań co do podłoża, a także że tworzy kwiaty o różnych odcieniach żółtego, w zależności od składu i odczynu gleby. Jak widać, w przeciwieństwie do mojego krzaczka, tworzy strąki z nasionami, które łatwo wysiewają się tworząc nowe roślinki wokół rośliny macierzystej. A jej potoczna nazwa to: Scrambled Eggs czyli jajecznica...
W krajach tropikalnych, Kasja nie jest zatem takim unikatem jak u nas. Innym, zdecydowanie bardziej spektakularnym jej kuzynem jest drzewo ogień lasu czyli Flame of the Forest (Delonix regia), również należące do roślin motylkowych. Jego kwiaty są większe, bardziej kontrastowe, a ich liczba sprawia wrażenie, że drzewo faktycznie płonie niczym ogień.
Drzewo płonące, inaczej niż kasja, sezonowo zrzuca liście w suchym okresie roku, a w porze wilgotnej obsypane jest ognisto czerwonymi kwiatami. Dzięki intensywności kwitnienia, uznawane jest za jedno z najbardziej wartościowych drzew ozdobnych klimatu tropikalnego.
Nie planuję stworzenia ogrodu egzotycznego, to nie jest możliwe. Cieszę się z sukcesu w uprawie mojej kasji, która jest takim małym fragmentem tropików (lub moja małą jajecznicą) na moim tarasie...
























