Są rośliny niezniszczalne, niezastąpione jeśli nie możemy poświęcić im zbyt wiele uwagi.
Taką rośliną jest trzmielina Fortunea (Eonymus fortunei). Opisywana jako krzew, dorastający do 0,5 m wysokości, może byc hodowana także w pojemnikach. Często przyjmuje pokrój płożący, albo pnący. Ostatnio pojawiły się także trzmieliny szczepione na wysokich sztamach, co zwiększa możliwości ich zastosowania.
W moim ogrodzie trzmieliny rosną w wielu miejscach. Na rabatach cienistych przeplatają się z runianką i rozchodnikiem, przy rododendronach wypełniają miejsce u ich stóp. Moją faworytką była trzmielina wysoko szczpiona, która niestety została ucięta spadającym z dachu śniegiem. W tym roku posadzę ją znowu, ale już w bezpiecznym miejscu.
Trzmieliny nie mają wielkich wymagań, rosną i na słonecznym i na cienistym miejscu, w przeciętnej glebie. Oczywiście, jeśli o nie zadbamy, odwdzięczą się żywymi kolorami liści i szybkim wzrostem. Są to cudowne rośliny zimozielone, jedynie po dużych mrozach listki podbarwiają się na czerwono i delikatnie zwijają.
Na rynku dostępnych jest wiele odmian z żółtym i białym akcentem, więc można wybierać, albo kupić wszystkie. Zgadnijcie co ja wybrałam...