
Cudowną rośliną pełni lata jest nawłoć (Solidago), kiedyś poetycko nazywana polską mimozą.
Ma cudowne, wyraziste kwiatostany, pełne malutkich złocistych gwiazdeczek, należy przecież do rodziny astrowatych. Kwiaty są miododajne, a wyciągi z rośliny stosowano w ziołolecznictwie.

Nawłoć jest rośliną bardzo ekspansywną, szybko zarasta łąki i nieużytki. Dlatego i w ogrodzie trzeba mieć ją na oku: systematycznie usuwać odrosty i przekwitające kwiaty. Można też poszukać odmian ogrodowych, które są niższe, bardziej zwarte i pozostające na wskazanym miejscu. Nawłoć jest rośliną niezniszczalną, dominującą na jesiennej rabacie, wśród astrów, dalii i kończących kwitnienie floksów.
Teraz, w połowie sierpnia nadwiślańskie łąki to królestwo nawłoci.

Z jednej strony - piękne kolory pełni lata na tle już przygasającej zieleni. Z drugiej - siła ekspansji jednej rośliny, która wiele lat temu uciekła z ogrodu botanicznego w Anglii.

Są niezbyt wysokie (do 50cm), kwitną cały sezon (czerwiec-listopad), mają drobne kwiatki, są dość odporne na przemarzanie i choroby grzybowe do tego zazwyczaj rozrastają się silnie i nie są przesadnie drogie. Doskonale sprawdzają się w zieleni publicznej i miejskich ogrodach.
Każda z tych odmian może być sadzona na rabacie z innymi różami lub bylinami, także na obwódkach czy skarpach. Spotyka się też formy szczepione na wysokiej nóżce- cudne, ale bardziej wrażliwe na przemarzanie.
Tworzyły dość dowolne, zaskakujące czasem kompozycje, nie zawsze jednak było je widać...
W ubiegłym roku obsadziłam nową rabatę, gdzie rosną samodzielnie, co pozwala zwrócić na nie większą uwagę.



ciemnych
prawie gładkich, choć nie do końca
z ciemnym środeczkiem