Zgłaszam więc w nastroju hortensjowym poniższe zestawienie, a notkę bardziej botaniczną napiszę wkrótce...
Odrobina letniej obfitości...
Konkurs ciągle trwa, warto nie tylko głosować ale i zgłaszać się!
Hortensja dębolistna (Hydrangea quercifolia) jest gatunkiem ozdobnym także z liści. Jest to odmiana oferowana w Polsce od niedawna, jednak sprawdzona pod względem mrozoodporności (jeśli przemarznie na przedwiośniu to słabiej kwitnie ale szybko tworzy nowe pędy), a więc warto jej poszukać. 
Wymaga stanowisk półcienistych, wilgotnych o odczynie lekko kwaśnym, w pierwszych latach warto okrywać na zimę.
Najbardziej dorodne kwiaty maja moje lilie OT (tzw. hybrydy orientalno-trąbkowe), które zazwyczaj hodowane są na kwiat cięty. Trudno się dziwić- tworzą kwiatostany o imponujących rozmiarach: wysokości nawet 1,5 do 2 m i kilkanascie kwiatów na pędzie. W moim ogrodzie zimują już od trzech lat i z roku na rok kwitną bardziej obficie.
Te cztery pędy wyrosły z jednej cebuli, trudno uwierzyć, prawda?
Skromna biała lilia, ma pięć kwiatów w dolnym pięterku...
A każdy kwiat jest jak moja dłoń.
Żółta dorosła do dwóch metrów, słoneczniczek wygląda przy niej jak byle rumianek...
A teraz portrety kwiatów:


Moim zdaniem, ta grupa lilii hybrydowych jest najbardziej dekoracyjna, a zapach jest po prostu odurzający.

Niektóre rosną elegancko między różami, innym pozwalam na wtopienie się między bodziszki, pięciorniki i floksy w lekkim bałaganie. Mam lilie niewysokie z pojedynczymi kwitami na łodyżkach i lilie giganty: z bukietami ciężkich kwiatów albo niebosiężne, wyższe ode mnie.
Czy jeszcze się zastanawiasz, czy już masz lilie na swojej liście przyszłych zakupów cebulek?

Ciągłe deszcze sprawiły, że część kwiatów róż szybko opadła, ale kolejne otwierają się każdego dnia...