16 lip 2018

Unikalne drzewa owocowe część I


Mało znane rośliny owocowe

Planując część użytkową naszego ogrodu warto rozważyć posadzenie mniej znanych roślin owocowych. Uprawa niektórych z nich będzie możliwa także w bardzo niewielkim ogrodzie, albo w dużych pojemnikach na balkonie, tarasie czy ogrodzie na dachu.

Jeśli sięgniemy po sprawdzone, niewymagające gatunki, wtedy nasze plony będą nie tylko ciekawostką i powodem do dumy, ale także wzbogacą naszą dietę o wartościowe składniki odżywcze i witaminy. Spośród rzadziej uprawianych roślin owocowych polecamy takie, które nie wymagają wyjątkowych warunków uprawy i łatwo owocują. Zwróćcie Państwo uwagę na polecane odmiany dopasowane do naszych warunków klimatycznych, co pozwala na uniknięcie zimowych strat. Dokonując wyboru w oparciu o te wskazówki, bez większego wysiłku, nawet niezbyt doświadczony ogrodnik będzie cieszyć się ich owocami!




 Świdośliwa (Amelanchier sp.) jest stosunkowo mało znanym krzewem, który w ostatnich latach staje się jednak coraz bardziej popularny. Na wzrastające zainteresowanie świdośliwą ma wpływ jej wysoka odporność zarówno na niestabilne warunki klimatyczne jak i zanieczyszczenia powietrza, dzięki czemu może być z powodzeniem sadzona zarówno w ogrodach naturalnych na terenach wiejskich jak i w zieleni miejskiej. Jako roślina mało wymagająca przetrwa i będzie owocować w ogrodzie zapracowanych, poczatkujących ogrodników, czy na działce odwiedzanej nieregularnie.
sklep Akademia Roślin sadzonki świdośliwy
Świdośliwa olcholistna odm. Northline

Świdośliwa jest subtelnym krzewem lub niewielkim drzewem, osiągającym najczęściej nie więcej niż 3-5 metrów wysokości. Jej delikatne gałęzie rozkładają się na szerokość podobna do wysokości, co nadaje jej harmonijny pokrój. Szukając dla niej miejsca w ogrodzie, weźmy pod uwagę, że najciekawiej wygląda pozostawiona naturalnie, bez przycinania. Świdośliwa sprawdzi się także jako roślina sadzona w dużych pojemnikach – w ogródkach kawiarnianych czy na dużych tarasach. W takim przypadku, warto wybrać gatunek świdośliwy Lamarcka (A. lamarckii), która jest niższa od świdośliwy wielkokwiatowej (A x grandiflora) lub kanadyjskiej (A. canadensis).

Świdośliwa jest roślina bardzo tolerancyjna, na całym terenie Polski nie powinna mieć problemów z zimowaniem. Poradzi sobie na każdym podłożu, także mało żyznym – piaszczystym, na terenach podgórskich z podłożem wapiennym lub w strefie nadmorskiej. Jest więc wyjątkową rośliną o charakterze ozdobnym i użytkowym, dostosowaną do warunków każdego regionu Polski. Jej pokrój i delikatne kwiaty sprawiają, że doskonale sprawdzi się jako element ozdobny w ogrodach naturalistycznych, swobodnych. Właściciele działek leśnych także będą zadowoleni z wyboru świdośliwy, która jako zdziczała roślina niekiedy spotykana jest w jasnych lasach mieszanych.

Wiosną, na przełomie kwietnia i maja, świdośliwa wytwarza subtelne, pięciopłatkowe białe kwiaty, zebrane w kiście przypominające kwiatostany czeremchy, które są atrakcyjne dla zapylaczy. W pierwszej części lata, miejsce kwiatów zajmują ciemno-granatowe jagody. Wielkość pojedynczego owocu nie jest duża – od 0,5 do 1,5 cm średnicy, ale ponieważ występują w niewielkich gronkach, ich łączna masa może być imponująca.
sklep Akademia Roślin sadzonki świdośliwy
Świdośliwa olcholistna odm. Smoky

 
Owoce świdośliwy są kwaskowate, podobnie jak owoce aronii, dlatego najczęściej wykorzystuje się je do przetworów, gdyż nie wszyscy są amatorami specyficznego smaku na surowo. Ze względu na wysoką zawartość witamin i mikroelementów, zaleca się krótka obróbkę cieplną, tak aby powstały smaczne galaretki, soki. Dobrym rozwiązaniem jest także mrożenie lub suszenie owoców, które można następnie wykorzystywać do przyrządzania koktajli lub muesli czy granoli.

Polecane odmiany do małych ogrodów i pojemników:

Szczególnie godna polecenia jest obficie owocująca licencjonowana odmiana Obelisk świdośliwy olcholistnej (A. alnifolia). Tak jak sugeruje jej nazwa, odmiana ma pokrój kolumnowy, osiąga wysokość do 3-4 metrów, przy szerokości nie przekraczającej 1m. Jest więc odmiana idealnie nadająca się do sadzenia w niewielkich ogrodach, blisko budynków czy w dużych pojemnikach.

Polecane odmiany standardowych rozmiarów:

W naszym klimacie sprawdzi się kilka odmian świdośliwy olcholistnej, sięgających do 4-5 metrów wysokości. Wiele z nich owocuje przez kilkadziesiąt lat, dając możliwość obfitych, corocznych zbiorów. Większość tych odmian pochodzi z Kanady, a zatem są przystosowane do zimowania w warunkach surowej zimy.

Podobne rozmiary niewielkiego drzewa i obfite plony zapewnią odmiany:  Honeywood, Martin, Thiessen, Northline, Smoky. Każda z wymienionych odmian ma swoistą wyróżniająca cechę, która pozwoli dopasować roślinę do naszych upodobań i oczekiwań. Pierwsza z nich ma owoce o intensywnym smaku, druga i trzeci -  dojrzewają równomiernie – mają zatem krótki czas urodzaju, w którym trzeba zmobilizować się do przerobienia owoców. Northline ma wyjątkowo duże owoce i jest długowieczna – owocuje nawet do 50 lat. Odmiana Smoky została wyselekcjonowana w Kanadzie w latach 90-tych, cechuje się największą wydajnością owocowania i jest najbardziej długowieczna – nawet po 70 latach uprawy, kolejne pokolenia będą cieszyć się jej owocami.



sklep Akademia Roślin sadzonki świdośliwy
Świdośliwa olcholistna odmiana Thiessen

Wykorzystanie owoców świdośliwy:

Owoce świdośliwy rosną w gronach, zbieramy je w miarę dojrzewania by wykorzystać do nalewek, konfitur i dżemów. Są one dosyć twarde i gorzkawe, więc dobrze jest je przemrozić przed przerobieniem. W przypadku świdośliwy, owoce mają mało miąższu. Wielbiciele gładkich, homogennych przetworów mogą owoce zmiksować, albo wycisnąć sok w sokowirówce – inaczej w przetworach zachowają się pestki i skórka.

Prosty przepis na konfiturę z owoców świdośliwy

Owoce z minimalną ilością wody powoli podgrzewaj, następnie dodaj cukier w ilości niewiele mniejszej niż ilość owoców, dalej podgrzewaj mieszając. Pod koniec, warto konfiturę zmiksować.

23 cze 2018

Nietypowy ogród botaniczny

W czasie wszystkich wyjazdów, jeśli tylko to możliwe, odwiedzamy ogrody botaniczne. Niektóre przyciągają nas wielokrotnie. Tak było i tym razem - już drugi raz miałam przyjemność spacerować w Ogrodzie Botanicznym w Aarhus, w Danii.
aarhus Dania
Teren ogrodu z miastem w tle
Przede wszystkim - ogród jest mało formalny. Można powiedzieć, że nawet dziki, nieuporządkowany. Poprzednio odwiedziłam go w lipcu - w szczycie kwitnięcia róż, które pokrywają większość nasłonecznionego wzniesienia. Teraz - na początku czerwca - róże nie kwitną, więc skierowałam się na przeciwległe wzgórze, pozostawione niemalże bez nadzoru...
 
aarhus, dania
Pół dzikie fragmenty łąki, wrzosowiska, brzegu morza

Nieład i chaos jest pozorny. Tak naprawdę jest to część ogrodu botanicznego o znaczeniu edukacyjnym, przybliżająca odwiedzającym najbardziej typowe, pierwotne i dzikie zbiorowiska leśne w Danii. Mamy tutaj kilka typów łąk, tereny podmokłe i suche wydmy nadmorskie, a także pastwiska utrzymywane w prawie naturalnej formie dzięki wypasowi owiec. Oczywiście, każde zbiorowisko jest niewielkim odwzorowaniem rzeczywistości, wzbogaconym o opisy i prezentacje multimedialne.
Niby szklarenka to półcienista altanka, a w tle - perła modernizmu, ratusz w Aarhus
Założeniem tej części ogrodu jest pochwała różnorodności, pochwała owadów, małych ssaków i płazów. Poza opisami roślin, właśnie faunie poświęcono tutaj dużo uwagi, podkreślając zgubny wpływ człowieka i zwiększająca się liczbę gatunków zagrożonych.
Aarhus Dania
Po prostu wilgotna łąka
W porównaniu z formalnymi rabatami różanymi (na górze zdjęcia0, ta część jest wyraźnie inna. Moim zdaniem jednak ciekawsza, wypełniona życiem. Zmieniając się w ciągu roku, zaciekawia i przyciąga odwiedzających. Różanka - poza okresem kwitnienia - nie jest atrakcyjna, pozostaje praktycznie niezauważalna .

aarhus Dania
Wrzosowisko - pastwisko

 
Chciałabym, żeby i u nas do trendu pozostawiania niekoszonych trawników, wysiewania w miastach łąk kwietnych dołączył trend na pokazywanie bogactwa bioróżnorodności naturalnej w danym terenie. Oddzielna część w ogrodzie botanicznym - jest nobilitacją, ale przecież naturalne tereny zielone są bezcenne...
 
***
Różanka w Ogrodzie Botanicznym w Aarhus - lipiec 2015 tutaj
Strona Ogrodu Botanicznego w Aarhus - tutaj
 
***
Ogród jest otwarty przez cały rok i wstęp jest darmowy. Dozwolone jest także chodzenie po trawie, opalanie się i piknikowanie na trawie. Fajnie, prawda?
 
 
 

22 kwi 2018

Wiosną jemy kwiaty!

W cyklu artykułów zaproszonych gości - dziś Joanna Gałązka opowie nam o jadalnych kwiatach. Joasia prowadzi blog OFFGRODNICZKA, gdzie znajdziecie wiele intrygujących inspiracji ogrodniczych. A zatem - smacznego!
 
 
Barwy ogrodu… na talerzu
Dla szefów kuchni kwiaty jadalne to oczywistość. Już w ubiegłym roku zostały one okrzyknięte kulinarnym hitem, a w 2018 ten trend ma się utrzymać. A wiecie co jest najlepsze? Jeśli macie ogród albo balkon, prawdopodobnie macie do dyspozycji więcej gatunków kwiatów jadalnych niż szefowie kuchni!
Czy warto jeść kwiaty?
Zdecydowanie warto jeść kwiaty – szczególnie te o intensywnych barwach. Analogicznie do warzyw i owoców, barwniki zawarte w kwiatach, takie jak antocyjany i karotenoidy, są substancjami cennymi dla naszego zdrowia. I urody ;) Co więcej – w wartościach bezwzględnych kwiaty o intensywnym zabarwieniu mogą mieć więcej ich więcej niż winogrona czy pomidory. Ogólnie rzecz biorąc wartość odżywcza kwiatów jest porównywalna do innych części użytkowych roślin takich jak liście czy owoce.  Kwiaty  są niskokaloryczne i odżywcze zarazem. Jedyny ich minus jest taki, że z różnych powodów nie jesteśmy w stanie ich jeść w znacznych ilościach. Jednak nie powinniśmy patrzeć na nie jedynie jak na fanaberię i ładny dodatek, ale raczej - jak na cenny składnik dania, który nie tylko dodaje urody i smaku ale i wartości odżywczej.
sałata kwiaty
 
Smak i zastosowanie kwiatów jadalnych
Mam wrażenie, że większość kwiatów jest mniej lub bardziej gorzka. W tej grupie wymienić należy aksamitki, forsycję, chryzantemy, marcinki, nagietki, słonecznika czy stokrotki. Słodkie i chrupiące są kwiaty liliowców (dla mnie najsmaczniejsze), mieczyków, funkii, storczyków. Natomiast kwaśne są na przykład  kwiaty begonii (spróbujcie koniecznie!) i fuksji. Mało smaku ale dużo urody mają bratki, dzwonki, bodziszki, niecierpki, pelargonia, chabry czy jeżówka.
Niektóre kwiaty mają bardzo charakterystyczny smak i zapach. Pewnie znacie już smak nasturcji przypominający rzeżuchę. Ale czy wiecie że pysznogłówka pachnie bergamotką, jak herbata Earl Grey? Można z jej kwiatów przygotować aromatyczny i orzeźwiający napój. A jeśli lubicie kwiatowe zapachy, spodobają Wam kwiaty lewkonii, lawendy, floksów, fiołków, frezji, magnolii czy maciejki – można je dodać do lodów i innych słodkich dań. A może do wytrawnych? Właściwie to czemu nie?
Gatunki kwiatów można by mnożyć. Prawdopodobnie większość kwiatów jakie macie w ogrodach to kwiaty które możecie zjeść, pod warunkiem że będziecie przestrzegać kwiatowego bhp o którym piszę na końcu.
Od czego zacząć przygodę z kwiatami na talerzu?
Przede wszystkim trzeba zacząć próbować kwiaty i sprawdzić jak smakują. Wtedy pomysły same przyjdą do głowy. Możecie skorzystać ze ściągawki powyżej i gorzkie lub kwaśne stosować do sałatek a typowo kwiatowe do deserów. W zupach sprawdzą się liliowce, stokrotki, nagietki i fasola, a do smażenia – również liliowce, a także robinia, koniczyna, czarny bez czy magnolia.
Jeśli nie chcecie rzucać się od razu na głęboką wodę, możecie zacząć od jedzenia kwiatów warzyw i ziół. Na przykład kwiaty cebuli, szczypiorku, słonecznika, rukoli, kopru, mięty czy bazylii smakują tak jak reszta rośliny. Nie dość że potrawa będzie bardziej atrakcyjna, to jeszcze przestaniecie się przejmować że cebula wybija Wam w pędy kwiatostanowe i że przegapiliście najlepszy termin zbioru rukoli ;)
sałata truskawki kwiaty
 
 
Na zdjęciu macie właśnie przykład takiej kojącej ogrodnicze sumienie sałatki, w której połączyłam truskawki z liśćmi i kwiatami rukoli oraz kwiatami cebuli.
Kwiatowe bhp
Żeby Wasze kwiaty trafiły z rabatki do sałatki, powinniście przestrzegać pewnych zasad, które szerzej omawiam na swoim blogu. Najważniejsze zasady są następujące:
Przede wszystkim jedzcie tylko te kwiaty które znacie i co do których jesteście pewni że są jadalne. Tutaj naprawdę warto odrobić pracę domową i zapoznać się z listą roślin trujących i niejadalnych: amarylis piękny (Amaryllis belladonna), Aster, azalia (Azalea), barwinek (Vinca), bluszcz (Hedera), bieluń (Datura), ciemiernik (Helleborus), ciemiężyca (Veratrum), cyklamen (Cyclamen), glicynia, słodlin, wisteria (Wisteria), goryczka (Gentiana), groszek pachnący (Lathyrus odoratus), hiacynt (Hyacinthus), hortensja (Hydrangea), irga (Cotoneaster), irys, kosaciec (Iris), jaskier (Ranunculus), kaczeniec, knieć błotna (Caltha palustris), konwalia (Convallaria), lantana pospolita (Lantana camara), lilia (Lilium), lobelia (Lobelia), lulecznica (Scopolia), lulek (Hyoscyamus), łubin (Lupinus), naparstnica (Digitalis purpurea), narcyz, w tym żonkil (Narcisuss), oleander (Nerium oleander), orlik (Aquilegia), ostróżka (Delphinium), pokrzyk wilcza jagoda (Atropa belladonna), piwonia (Paeonia), powojnik (Clematis), przebiśnieg (Galanthus), psianka (Solanum), różanecznik (Rhododendron), sasanka (Pulsatilla), serduszka (Dicentra), szafirek (Muscari), szalej (Cicuta), szczwół (Conium), tojad (Aconitum), wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum), wiciokrzew (Lonicera), wilczomlecz (Euphorbia), zawilec, anemon (Anemone), złotokap (Laburnum), zimowit, krokus jesienny (Colchicum). Rośliny podkreślone należą do tych najgroźniejszych.
Biorąc pod uwagę, że każdy z nas jest inny oraz zasadę Paracelsusa "Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną", zalecam ostrożność podczas próbowania nowych gatunków roślin: zacznijcie od niewielkiej ilości - paru płatków. Jeśli Wasz organizm to toleruje i nie widzicie niepokojących objawów, po dwóch dniach spróbujcie zwiększyć porcję. Szczególną ostrożność zachowajcie w częstowaniu kwiatami dzieci, osób starszych i alergików. Przy pierwszych próbach jedzenia kwiatów jedzcie same płatki – bez słupków, pręcików i dna kwiatowego.


sałata kwiaty
 
 
Rośliny których kwiaty chcemy jeść chrońcie przed szkodnikami i chorobami tylko fizycznie - nie stosujcie żadnych oprysków – ani ekologicznych ani chemicznych, bo metody ochrony kwiatów przeznaczonych do jedzenia nie zostały opracowane – jest to niszowy temat.
Nie jedzcie też kwiatów kupionych w kwiaciarni lub innym sklepie sprzedającym rośliny. Możecie ewentualnie kupić takie rośliny (np. begonie), ściąć wszystkie kwiaty i poczekać aż zakwitną ponownie – co najmniej 8 tygodni. A jeśli nie chcecie czekać, możecie kupić kwiaty jadalne w specjalistycznych sklepach.
Smacznego! ;)
Więcej informacji na temat kwiatów jadalnych znajdziecie na moim blogu.     
   
dr Joanna Gałązka – ogrodniczka z wykształcenia i zamiłowania. Swoją wiedzą i doświadczeniami dzieli się na blogu offgrodniczka.blogspot.com.  Jej ulubione rośliny to te które da się zjeść. Namawia więc do jedzenia nie tylko ciekawych warzyw i owoców, ale też kwiatów, chwastów i drzew.  Angażuje się  w propagowanie kuchni bezodpadowej. W wolnym czasie uprawia ogródek, podróżuje i gotuje. Najbardziej lubi kiedy przynajmniej niektóre z tych rzeczy uda się połączyć.

28 mar 2018

Warzywna oaza...

Odwiedzając marokańskie pustynie trafiliśmy do wyjątkowego ogrodu. Hotel, oaza, warzywniak, gaj oliwny, raj... Takie były moje obserwacje i skojarzenia.
Przed nami- zieleń na pustynie, a w głębi - ośnieżony Atlas

Rozpoczynając od pustki, od niczego, właściciele tego miejsca rozpoczęli uprawy. Są tu drzewa oliwne otoczone małymi kopczykami kamieni...
 



Nowe oliwkowe nasadzenia

Na mnie największe wrażenie zrobił... ekologiczny warzywniak. Tak, i na pustyni można uprawiać zdrowe warzywa...
 

Zioła, warzywa a nawet słonecznik...
 
Prowadzenie takiego bogatego ogrodu nie jest łatwe w naszym klimacie, a co dopiero tutaj - pod palącym afrykańskim słońcem. Nad roślinami zbudowano specjalne daszki, które przede wszystkim zacieniają grządki, dodatkowo - większość roślin rośnie, kwitnie i owocuje w zimie, bo tylko wtedy warunki są możliwe do wegetacji. Podczas gorącego lata - wegetacja zamiera.
 


To prawdziwa oaza zieleni
Resztki roślin są zbierane na kompost, który tutaj jest wyjątkowo cennym źródłem minerałów dla kolejnych pokoleń roślin. Uprawy są prowadzone naturalnie, nie stosuje się nawozów sztucznych ani środków ochrony roślin. Goście pensjonatu dostają podczas posiłków nieidealne, ale własne warzywa i owoce. Wyobrażacie sobie, że nie wszyscy są z tego zadowoleni!
 
Zacieniony warzywnik
Ja byłam bardzo podbudowana takim ucieleśnieniem powiedzenia: jak się chce to można. Nawet na pustyni mieć ekologiczny warzywnik!


29 paź 2017

Dziś gościnnie barwy ogrodu zimozielonego...

W moim cyklu wpisów gościnnych - dziś mój ogrodowy przyjaciel "od grabek" właściciel najbardziej wypielęgnowanego ogrodu jaki znam - Andrzej z Zimozielonego Ogrodu. Zapraszam!


Gdyby 20 lat temu ktoś powiedział mi, ze zostanę ogrodnikiem – hobbystą umarłbym ze śmiechu. Mieszkałem wtedy jeszcze z rodzicami i wygonienie mnie do ogrodu, zgrabienia liści czy skoszenia trawnika było dla nich nie lada osiągnięciem. Nie lubiłem grzebać się w ziemi, a wszystko co związane z ogrodnictwem było moim wrogiem.

 
Ale człowiek się zmienia. Zmienia go życie, poznawanie innych ludzi i miejsc zarówno w kraju, jak i za granicą. Z czasem zacząłem doceniać wypielęgnowane i zadbane ogrody. W czasie wielu zagranicznych podróży po Europie i USA podziwiałem liściaste rośliny  zimozielone, rosnące w podobnych warunkach klimatycznych jak nasze. Z zazdrością patrzyłem na wspaniałe angielskie trawniki, czy holenderskie ukwiecone rabaty. Oczarowały mnie francuskie ogrody oraz przepiękne i naturalne ogrody japońskie. Przez wiele lat obserwowałem rośliny zimozielone rosnące w Polsce. Od listopada do końca marca nasze drzewa są bezlistne. Wszystko dookoła jest szare, a brak słońca i krótkie dni tylko potęgują to ponure wrażenie. Dlatego też postanowiłem to zmienić i od kilku już lat z powodzeniem uprawiam w moim ogrodzie liściaste rośliny zimozielone.

 
A skąd się wziął „Zimozielony ogród”? Okolica, w której mieszkam pełna jest liściastych krzewów (i innych roślin) zimozielonych. Są wśród nich te bardziej znane, takie jak różaneczniki, bukszpany, barwinki, trzmieliny pnące czy mahonie lub ostrokrzewy. Można jednak spotkać te mniej popularne jak pieris japoński, laurowiśnia wschodnia, bluszcz kolchidzki czy runianka japońska.

 
Oczywiście nie brakuje też bluszczu pospolitego, który jest najbardziej popularnym zimozielonym pnączem w naszym kraju.
 
Część z nich pojawiła się tutaj jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym kiedy parcelowano tereny folwarku należącego do Stanisława Wilhelma Lilpopa, teścia Jarosława Iwaszkiewicza i właściciela terenów ziemskich obecnej Podkowy Leśnej i części Brwinowa. To pierwsze miasto powstało na bazie koncepcji miast – ogrodów opracowanej w 1898 roku przez Anglika Ebenezera Howarda (Garden Cities of Tomorrow). Do dziś Podkowa ma oryginalny układ urbanistyczny i jest jedynym miastem gdzie w całości zrealizowano tą koncepcję.
 
 
Podkowa Leśna oraz południowa część Brwinowa to tereny zalesione. Dzięki temu miejsce to ma swój specyficzny mikroklimat. Latem jest tu chłodniej niż w mieście, za to zimą rośliny nie są aż tak bardzo narażone na mroźne i wysuszające wiatry.

 

Był wczesny wieczór 27 lutego 2012 roku, kiedy opublikowałem dwa pierwsze posty na moim blogu (www.zimozielonyogrod.blogspot.com). Od kilku już lat ciągle zmieniam i przebudowuję mój ogród dodając w nim coraz to nowsze elementy i rośliny.
 
Znakomita większość krzewów i pnączy nie gubi liści na zimę. W Internecie brakowało mi dostatecznie wyczerpujących informacji na ich temat. Również literatura polskojęzyczna nie zawsze podaje wiarygodne informacje. Przedruki z wydawnictw niemieckich czy holenderskich lub brytyjskich często nie biorą pod uwagę klimatu panującego w naszym kraju. Mamy jednak coraz cieplejsze zimy i niektóre z roślin uprawianych np. w krajach Beneluksu mogą rosnąć również u nas. Przez wiele lat po wojnie nie było ważne, czy ogród jest ładny, ważne było, że w ogóle się go miało. Z uwagi na braki na rynku często większość miejsca zajmowały w nim uprawy owoców i warzyw. Jestem jednak zdania, że już dawno nadszedł czas na piękne i wypielęgnowane ogrody. Stąd też pomysł na podzielenie się moją pasją i doświadczeniem z innymi. Blog to dynamiczna forma przekazu ukazująca codzienne zmagania z ogrodem. To moje codzienne doświadczenia z zakresu szeroko pojętego ogrodnictwa ozdobnego.
 
Poza opisami mojego ogrodu i roślin w nim rosnących są tam artykuły, w których prezentuję ogrody botaniczne, arboreta, ogrody pokazowe czy parki Polski i Europy. W wielu postach opisuję iglaki czy kwiaty doniczkowe na balkon i taras. Piszę także o klimacie największych miast Polski. Czasami niektóre artykuły poświęcam różnym zjawiskom pogodowym mającym niebagatelny wpływ na ogród i rośliny. Opowiadam o moich sukcesach, ale też i o porażkach, bo takich nie brakowało. Staram się przybliżyć fakty i mity o uprawie roślin egzotycznych, takich jak palmy, juki czy kaktusy oraz obalić stereotypy na temat takich pnączy jak np. bluszcze.
 
 
Strona internetowa (http://www.zimozielonyogrod.pl/ jest z kolei formą statyczną, gdzie można znaleźć wiele przydatnych informacji o roślinach, architekturze ogrodowej czy strefach mrozoodporności. Są tu również porady dotyczące utrzymania ogrodu.

 


Moja wiedza oparta jest o doświadczenia zdobyte na przestrzeni ostatnich 17 lat. Jest to głównie wiedza praktyczna, uzupełniona o teorię pochodzącą zarówno z publikacji krajowych i zagranicznych jak i z internetu. W tym ostatnim przypadku niestety część informacji o odporności niektórych roślin jest daleka od prawdy. Ogród to w tej chwili moje najważniejsze hobby. I wielka miłość oraz miejsce, gdzie spędzam mnóstwo czasu. Wierzę, że moje doświadczenie oraz wiedza i umiejętności, a także ogromny entuzjazm i ciągła chęć czynienia piękna pomogą moim Czytelnikom w zrealizowaniu ogrodu swoich marzeń.
 

Blog i strona uzupełnione są przez profil „Zimozielony ogród” na Facebook’u i Instagramie. Serdecznie zapraszam do lektury mojego bloga oraz strony internetowej.


 

Pozdrawiam serdecznie.
 
Andrzej Zawadzki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...