Spędzając kilka dni naszego urlopu w okolicach Przemyśla, zastanawiałam się jakie elementy tego miasta zrobiły na mnie największe wrażenie, co zostanie w pamięci i będzie kojarzyć się z tym wyjazdem i z tym miejscem...
Pomyślałam o umiejętnym zestawieniu różnych elementów architektury i drzew. Drzewa, w końcu lutego, całkiem bezlistne rysują swoje charakterystyczne sylwetki ponad dachami domów, w odbiciach w szybach - tutaj nowoczesnego gmachu Muzeum, towarzyszą wieżom licznych kościołów.
Tak więc Przemyśl w lutym to dla mnie drzewa i wieże...
Spokojne i harmonijne zestawienie kolorów w okolicy późnobarokowego kościoła Franciszkanów, pod wezwaniem św. Marii Magdaleny i NMP Niepokalanej. Jakby wypłowiałe zaśniedziałe dachy, żółte wieże, piętrzące się dachy.
Wieże, wieże i wieże. Katedra, klasztor Franciszkanów, bezlistne konary.
Kasztanowce i wieża katedry, a zaraz obok...
...wieża Zamku i lipy.
I to co najbardziej charakterystyczne, czyli formowane lipy na Rynku.
I jeszcze...
A ponad lipami wieże kościołów.
Przemyśl to dla mnie drzewa i wieże...




























