28 mar 2018

Warzywna oaza...

Odwiedzając marokańskie pustynie trafiliśmy do wyjątkowego ogrodu. Hotel, oaza, warzywniak, gaj oliwny, raj... Takie były moje obserwacje i skojarzenia.
Przed nami- zieleń na pustynie, a w głębi - ośnieżony Atlas

Rozpoczynając od pustki, od niczego, właściciele tego miejsca rozpoczęli uprawy. Są tu drzewa oliwne otoczone małymi kopczykami kamieni...
 



Nowe oliwkowe nasadzenia

Na mnie największe wrażenie zrobił... ekologiczny warzywniak. Tak, i na pustyni można uprawiać zdrowe warzywa...
 

Zioła, warzywa a nawet słonecznik...
 
Prowadzenie takiego bogatego ogrodu nie jest łatwe w naszym klimacie, a co dopiero tutaj - pod palącym afrykańskim słońcem. Nad roślinami zbudowano specjalne daszki, które przede wszystkim zacieniają grządki, dodatkowo - większość roślin rośnie, kwitnie i owocuje w zimie, bo tylko wtedy warunki są możliwe do wegetacji. Podczas gorącego lata - wegetacja zamiera.
 


To prawdziwa oaza zieleni
Resztki roślin są zbierane na kompost, który tutaj jest wyjątkowo cennym źródłem minerałów dla kolejnych pokoleń roślin. Uprawy są prowadzone naturalnie, nie stosuje się nawozów sztucznych ani środków ochrony roślin. Goście pensjonatu dostają podczas posiłków nieidealne, ale własne warzywa i owoce. Wyobrażacie sobie, że nie wszyscy są z tego zadowoleni!
 
Zacieniony warzywnik
Ja byłam bardzo podbudowana takim ucieleśnieniem powiedzenia: jak się chce to można. Nawet na pustyni mieć ekologiczny warzywnik!


29 paź 2017

Dziś gościnnie barwy ogrodu zimozielonego...

W moim cyklu wpisów gościnnych - dziś mój ogrodowy przyjaciel "od grabek" właściciel najbardziej wypielęgnowanego ogrodu jaki znam - Andrzej z Zimozielonego Ogrodu. Zapraszam!


Gdyby 20 lat temu ktoś powiedział mi, ze zostanę ogrodnikiem – hobbystą umarłbym ze śmiechu. Mieszkałem wtedy jeszcze z rodzicami i wygonienie mnie do ogrodu, zgrabienia liści czy skoszenia trawnika było dla nich nie lada osiągnięciem. Nie lubiłem grzebać się w ziemi, a wszystko co związane z ogrodnictwem było moim wrogiem.

 
Ale człowiek się zmienia. Zmienia go życie, poznawanie innych ludzi i miejsc zarówno w kraju, jak i za granicą. Z czasem zacząłem doceniać wypielęgnowane i zadbane ogrody. W czasie wielu zagranicznych podróży po Europie i USA podziwiałem liściaste rośliny  zimozielone, rosnące w podobnych warunkach klimatycznych jak nasze. Z zazdrością patrzyłem na wspaniałe angielskie trawniki, czy holenderskie ukwiecone rabaty. Oczarowały mnie francuskie ogrody oraz przepiękne i naturalne ogrody japońskie. Przez wiele lat obserwowałem rośliny zimozielone rosnące w Polsce. Od listopada do końca marca nasze drzewa są bezlistne. Wszystko dookoła jest szare, a brak słońca i krótkie dni tylko potęgują to ponure wrażenie. Dlatego też postanowiłem to zmienić i od kilku już lat z powodzeniem uprawiam w moim ogrodzie liściaste rośliny zimozielone.

 
A skąd się wziął „Zimozielony ogród”? Okolica, w której mieszkam pełna jest liściastych krzewów (i innych roślin) zimozielonych. Są wśród nich te bardziej znane, takie jak różaneczniki, bukszpany, barwinki, trzmieliny pnące czy mahonie lub ostrokrzewy. Można jednak spotkać te mniej popularne jak pieris japoński, laurowiśnia wschodnia, bluszcz kolchidzki czy runianka japońska.

 
Oczywiście nie brakuje też bluszczu pospolitego, który jest najbardziej popularnym zimozielonym pnączem w naszym kraju.
 
Część z nich pojawiła się tutaj jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym kiedy parcelowano tereny folwarku należącego do Stanisława Wilhelma Lilpopa, teścia Jarosława Iwaszkiewicza i właściciela terenów ziemskich obecnej Podkowy Leśnej i części Brwinowa. To pierwsze miasto powstało na bazie koncepcji miast – ogrodów opracowanej w 1898 roku przez Anglika Ebenezera Howarda (Garden Cities of Tomorrow). Do dziś Podkowa ma oryginalny układ urbanistyczny i jest jedynym miastem gdzie w całości zrealizowano tą koncepcję.
 
 
Podkowa Leśna oraz południowa część Brwinowa to tereny zalesione. Dzięki temu miejsce to ma swój specyficzny mikroklimat. Latem jest tu chłodniej niż w mieście, za to zimą rośliny nie są aż tak bardzo narażone na mroźne i wysuszające wiatry.

 

Był wczesny wieczór 27 lutego 2012 roku, kiedy opublikowałem dwa pierwsze posty na moim blogu (www.zimozielonyogrod.blogspot.com). Od kilku już lat ciągle zmieniam i przebudowuję mój ogród dodając w nim coraz to nowsze elementy i rośliny.
 
Znakomita większość krzewów i pnączy nie gubi liści na zimę. W Internecie brakowało mi dostatecznie wyczerpujących informacji na ich temat. Również literatura polskojęzyczna nie zawsze podaje wiarygodne informacje. Przedruki z wydawnictw niemieckich czy holenderskich lub brytyjskich często nie biorą pod uwagę klimatu panującego w naszym kraju. Mamy jednak coraz cieplejsze zimy i niektóre z roślin uprawianych np. w krajach Beneluksu mogą rosnąć również u nas. Przez wiele lat po wojnie nie było ważne, czy ogród jest ładny, ważne było, że w ogóle się go miało. Z uwagi na braki na rynku często większość miejsca zajmowały w nim uprawy owoców i warzyw. Jestem jednak zdania, że już dawno nadszedł czas na piękne i wypielęgnowane ogrody. Stąd też pomysł na podzielenie się moją pasją i doświadczeniem z innymi. Blog to dynamiczna forma przekazu ukazująca codzienne zmagania z ogrodem. To moje codzienne doświadczenia z zakresu szeroko pojętego ogrodnictwa ozdobnego.
 
Poza opisami mojego ogrodu i roślin w nim rosnących są tam artykuły, w których prezentuję ogrody botaniczne, arboreta, ogrody pokazowe czy parki Polski i Europy. W wielu postach opisuję iglaki czy kwiaty doniczkowe na balkon i taras. Piszę także o klimacie największych miast Polski. Czasami niektóre artykuły poświęcam różnym zjawiskom pogodowym mającym niebagatelny wpływ na ogród i rośliny. Opowiadam o moich sukcesach, ale też i o porażkach, bo takich nie brakowało. Staram się przybliżyć fakty i mity o uprawie roślin egzotycznych, takich jak palmy, juki czy kaktusy oraz obalić stereotypy na temat takich pnączy jak np. bluszcze.
 
 
Strona internetowa (http://www.zimozielonyogrod.pl/ jest z kolei formą statyczną, gdzie można znaleźć wiele przydatnych informacji o roślinach, architekturze ogrodowej czy strefach mrozoodporności. Są tu również porady dotyczące utrzymania ogrodu.

 


Moja wiedza oparta jest o doświadczenia zdobyte na przestrzeni ostatnich 17 lat. Jest to głównie wiedza praktyczna, uzupełniona o teorię pochodzącą zarówno z publikacji krajowych i zagranicznych jak i z internetu. W tym ostatnim przypadku niestety część informacji o odporności niektórych roślin jest daleka od prawdy. Ogród to w tej chwili moje najważniejsze hobby. I wielka miłość oraz miejsce, gdzie spędzam mnóstwo czasu. Wierzę, że moje doświadczenie oraz wiedza i umiejętności, a także ogromny entuzjazm i ciągła chęć czynienia piękna pomogą moim Czytelnikom w zrealizowaniu ogrodu swoich marzeń.
 

Blog i strona uzupełnione są przez profil „Zimozielony ogród” na Facebook’u i Instagramie. Serdecznie zapraszam do lektury mojego bloga oraz strony internetowej.


 

Pozdrawiam serdecznie.
 
Andrzej Zawadzki.

20 wrz 2017

Jeśli za oknem deszczowo, to rozchmurzy nas ogród na Sycylii

Deszczowe, całkiem deszczowe kolejne dni sprawiają, że z przyjemnością oglądam zdjęcia zrobione 20 dni temu podczas wyjazdu na Sycylię. Podczas warsztatów fotograficznych miałam wiele okazji do odwiedzenia ciekawych ogrodów, które porażają intensywnością zieleni, zwłaszcza pod bezchmurnym, błękitnym niebem.
park w Taorminie
a w oddali widać Etnę...
Jest tu wszystko co kojarzy się z włoskimi ogrodami w sezonie wegetacyjnym: strzeliste cyprysy, szerokie juki, zieleń krzewów, błękit morza, mglista Etna.
Taormina ogród
dojrzewające owoce opuncji
Miałam przyjemność spędzenia dnia w Taorminie, która jest niewielkim, dość snobistycznym kurortem o wyjątkowym położeniu. Jak widać, miasteczko jest przytulone do wysokiego zbocza, na którym wybudowano wiele hoteli, pensjonatów i zwykłych domów. Do połowy XX wieku, było to spokojne i senne miasteczko, które obecnie przeżywa sezonowe oblężenie turystów.
Taormina park
zieleń i błękit
Jak zwykle w tłumnych miasteczkach, szukam spokoju w parkach, które zazwyczaj dają możliwość odpoczynku w zacisznych i zacienionych zakątkach. Podobnie jest i w Taorminie. Miejski park jest położony tuż za centralną, ruchliwą częścią centrum miasta, na tarasach ponad skarpą ze wspaniałym widokiem.
Taormina park
taras z widokiem na Etnę
Sam park nie sprawia wyjątkowego wrażenia, a potem zaskakuje. Jest całkiem duży, wąski i zróżnicowany w charakterze. Znajdziemy tutaj fragmenty "arboretum" z dość przypadkową kolekcją roślin tropikalnych...
Taormina park
imponujący gąszcz
...mamy też część z tajemniczymi, romantycznymi budowlami. Były one niegdyś miejscem, gdzie urządzano wieczorki taneczne i wystawiano pod gołym niebem spektakle. Faktycznie, jest w nich coś romantycznego...
Taormina park
romantyczne budowle zatopione w zieleni
...w tej części parku najbardziej podobały mi się bardzo filmowe, kamienne schody. Ich dekorację stanowią proste donico-wazony, w których rosną popularne tutaj "petardy" (ang. firecracker plant) czyli Ruselia equisetiformis.
Taormina park
ogród śródziemnomorski
 
Park w Taorminie jest mieszanką wielu stylów. Część dekoracyjna płynnie przechodzi w spokojna i monochromatyczna aleje drzew oliwnych, na których umieszczono pamiątkowe tabliczki.
Taormina park
wiekowe drzewa oliwne
Aleja oliwna prowadzi do pomnika żołnierzy zabitych podczas I wojny światowej. Nazwiska wielu z nich są wypisane na tych małych tabliczkach. To wzruszające, wiekowe drzewa oliwne zachowają pamięć na wieki o dawno zabitych mieszkańcach tego miasta.
Taormina park
pamięć trwa
I tak, pozornie nieciekawy miejski park odsłania swoje ciekawe oblicze, pozwalając nie tylko na chwilę odpoczynku ale także skłaniając do zadumy...
taormina park
takie wspomnienie - w sam naz na deszczowe dni
 
 
Taormina - kurort na Sycylii - więcej informacji tutaj
Byłam tam dzięki zaproszeniu na warsztaty fotograficzne Let me Italian You
 

14 wrz 2017

Jeśli wrzesień to hortensje...

Kilka lat temu były jedynie nowością, podpatrywaną u innych i rozchwytywaną na kiermaszach. Teraz stały się doskonałym uzupełnieniem jesiennych rabat. Widzimy je i w ogrodach prywatnych i w zieleni publicznej i u siebie. Są po prostu idealne, mało wymagające i niezbyt drogie...
hortensja bukietowa
zaczynają się delikatne przebarwienia
 
W moim ogrodzie mam bardzo wiele odmian Hortensji bukietowych (wiechowatych). Moim zdaniem to najbardziej dekoracyjna grupa tych krzewów. Mają sztywne gałązki i nie pokładają się pod ciężarem bardzo wielkich kwiatostanów, jak to się zdarza hortensjom krzewiastym. Nie wymarzają jak hortensje ogrodowe i kwitną w każdym sezonie. Na rynku jest bardzo wiele odmian, można więc wybierać zwracając uwagę na rozmiar, kolor i formę kwiatostanów.
hortensja bukietowa
blady różowy będzie wkrótce ciemniejszy
Moje ulubione to odmiany, które przebarwiają się na różne odcienie różowego i bordowego. Trzeba przyznać, że ten rok jest pod tym względem wyjątkowy i większość odmian już ma kolorowe kwiaty. Moją faworytką jest odmiana Vanilla Fraise, którą mam zarówno w formie krzewiastej, jak i wyprowadzonej na pniu.
blog barwy ogrodu
różowy dobrze współgra z żółtymi dzielżanami
Wybierając hortensje dla siebie warto zwrócić uwagę na formę kwiatostanów. Duże, dekoracyjne kwiaty płonne są rozdzielone malutkimi, biało-zielonym "pączkami". Te niepozorne kwiaty są płodne i to one będą przywabiać owady do naszych hortensji. Dlatego, choć odmiany o wielkich, płonnych kwiatostanach wydają się ładniejsze, to nie mają znaczenia dla owadów.
hortensja bukietowa
dwa rodzaje kwiatów
 
Niektóre odmiany tworzą naprawdę gigantyczne kwiatostany. Mam kilka takich krzewów, na których w tym roku, kwiatostany mają prawie pół metra długości. Widać też na nich dokładnie, dwa rodzaje kwiatów. Duże - dla nas, małe- dla owadów.
hortensja bukietowa
hortensjowe giganty
W zestawieniu z najnowszymi odmianami, nowości sprzed kilku lat o ciekawych "wiatraczkowych" kwiatach wydają się mniej atrakcyjne i już nie tak pożądane. A przecież kilka lat temu, kupienie tej nowości graniczyło z cudem. Tutaj też przychodzą i odchodzą mody..

hortensje bukietowe
odmiana Le Vasterival
Tegoroczny sukces uprawy hortensji dowodzi, że najważniejsze jest podlewanie. Hortensje nie będą świetnie rosły, jeśli jest sucho. Dadzą sobie radę natomiast w miejscach półcienistych czy pod drzewami. Więc może jednak dosadzić jeszcze jedną hortensję?
hortensje bukietowe
hortensji nigdy dość...

Wśród nowości podoba mi się możliwość wyboru odmian o różnym wzroście. Mam już u siebie i maleństwo - Little Lime i giganta Unique. Każda dostała dla siebie tyle miejsca ile potrzebuje i skutecznie wyleczyła  mnie z pomysłów na uprawę róż ...
hortensja bukietowa
moja ulubiona Vanille Fraise

We wrześniu, z roku na rok, nasz ogród jest coraz bardziej hortensjowy. Czego i Wam życzę!

29 sie 2017

Zielone czytanie...

W sezonie letnim podróżując mam trochę więcej czasu na czytanie. Czytanie, oczywiście zielonych książek. Dziś polecam dwie - o przyrodzie w mieście i o przyrodzie w lesie.

Jako pierwszą przeczytałam sekrety roślin i zwierząt... i zachwyciły mnie zanurzeniem w naszym najbliższym otoczeniu. Zwróceniem uwagi na "byle jakie" i przeciętne miejskie rośliny i zwierzęta. Nie tylko dekoracyjne miłorzęby czy futrzane wiewiórki ale też szare zwyklaki - gołębie, chwasty jadalne i ślimaki, które żyją tuż obok nas...

Posłuchajcie:
Ptasi śpiew jest zaledwie jednym z miliona sygnałów, które większość ludzi ignoruje. Oczywiście nie możemy przykładać wagi do wszystkiego - to byłoby dla nas ogłupiające- więc wybieramy. Czasami jednak nie robimy tego wcale. Słuchamy głosów w naszych głowach zamiast głosów naszych powietrznych przyjaciół. jestem szczęśliwszy, gdy słucham odgłosów świata niż narzekania we własnej głowie...

Umiejętność rozpoznawania poszczególnych ptaków - dla zwykłych ludzi jest nieprzydatna - nie przyniesie im ona pieniędzy ani nie zagwarantuje poznania dziewczyny. To prawda, ale zapewni co innego - poczucie przynależności. Prawdziwość relacji z środowisku wyraża się podobnie jak między ludźmi: "znać lepiej" oznacza "kochać bardziej". Poznanie sekretów danego miejsca, umiejętność odczytywania ich na wielu poziomach oraz wyczuwanie bezmiaru tego, ci nieznane, jest - według mnie- kluczem do  miłości.
Czy to nie właśnie o to chodzi? Wiedząc jakie organizmy żyją przy nas, możemy w pełni poczuć się z nimi związani, właśnie przynależni, a nie - obcy i stojący z boku...

Druga książka - o rocznych obserwacjach małego fragmentu lasu, była dla mnie trudniejsza do polubienia. Dlaczego? dlatego, że ja jestem bardzo konkretna, mam w głowie dużo danych, dużo schematów i informacji. Ale potem dałam się wciągnąć a jej specyficzną stylistykę. Więc nawet jeśli w szkole nudziła Was lekcja o fotosyntezie, to może teraz zmienicie zdanie.
 
Posłuchajcie...
W zieleni glonów odzwierciedla się jeszcze starsze powiązanie. Klejnoty pigmentu, ukryte głęboko wewnątrz komórek glonów, chłoną energię słoneczną. Pigmenty chwytające promienie słoneczne przechowywane są w małych puzderkach, zwanych chloroplastami, z których każdy otoczony jest błoną i posiada własny materiał genetyczny. Chloroplasty mają kolor butelkowej zieleni i są potomkami bakterii, które zamieszkały w komórkach glonów półtora miliarda lat temu. Ci bakteryjni lokatorzy zrezygnowali z twardych powłok zewnętrznych, rozmnażania płciowego oraz niezależności..
 
I w ten cudowny sposób płynie opowieść o bakteriach, glonach, grzybach, porostach i człowieku - organizmach połączonych siecią współzależności...
 
Niekiedy kupuję też książki z obrazkami, dla siebie, nie dla dzieci. Upolowałam ostatnio dawny Atlas Roślin Polski, autorstwa legendarnego Józefa Rostafińskiego, wydany w okresie międzywojennym. Co jest urocze - to odręczne notatki dawnego właściciela, który ołówkiem dopisał polskie nazwy gatunków przy niektórych rycinach.
 
To kolejny powód dla którego uwielbiam książki - niosą nie tylko wiedzę czy przyjemność oderwania od rzeczywistości ale także zatrzymują czas.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...