STRONY MOJEGO OGRODU:

30 cze 2016

Białe, czerwone i czarne smaki dzieciństwa...

Wiele owoców lubianych w dzieciństwie, gdzieś umyka, rozpływa się w czasie. Przychodzą inne fascynacje, poszerza się oferta sklepów i jakoś już nie jest tak smacznie jak kiedyś... W naszym ogrodzie nie mamy ani sadu ani rozbudowanego warzywnika, mam jednak kilka "swoich" smaczków, kupionych właśnie jako nawiązanie do smaków dzieciństwa.

Po pierwsze - biała porzeczka

 
porzeczka
Wspaniale delikatne białe porzeczki.
Delikatna, prawie przejrzysta, widzicie w środku nasionko, prawda? Nie wykorzystuję jej ani na konfitury ani na soki, po prostu wiem, że mam troszkę owoców do zjedzenia od razu. Czekają na mnie na końcu ogrodu! Być może jest to najpopularniejsza z białych odmian - Biała z Juterborg, która ma wiele gronek z wieloma lekko kwaskowatymi owocami. Porzeczki są mało problemowymi krzakami, które bardzo wcześnie zaczynają wegetację. Powinny zatem rosnąć w miejscach osłoniętych, tak, żeby pączki nie zmarzły wiosną.
 

Po drugie - czerwony agrest

agrest
Niedługo dojrzeje czerwony agrest.
 
Agrest kwitnie jeszcze wcześniej niż porzeczka, ale jak widać owoce jeszcze nie są dojrzałe, potrzebują trochę więcej czasu. Agrest sadzimy również w miejscu zacisznym i uważamy aby nie przesuszyć podłoża. Mój agrest to najprawdopodobniej odmiana Czerwony Triumf, choć kupiony bez metki :). Agrest niekiedy choruje, w deszczowe dni może łapać choroby grzybowe takie jak biała pleśń i mączniak.
 

Czerwony agrest i biała porzeczka - dwa w jednym!

Niewiele osób pewnie wie, że z botanicznego punktu widzenia i porzeczka biała (Ribes niveum) i porzeczka agrest (Ribes uva-crispa) należą do tego samego rodzaju. Takie blisko spokrewnione rośliny można zaszczepić na jednej podkładce i mieć mieszany krzaczek z gałązkami dwóch roślin! Szczęśliwie udało mi się kupić takiego cudaka i mam moje dwa ukochane smaki na jednym badylku!
krzeak porzeczka i agrest
Magiczne szczepienie: porzeczka i agrest w jednym!
 
Jak widać, porzeczka i agrest wyraźnie różnią się pokrojem, nie wchodzą sobie w paradę. Gałązki porzeczkowe wznoszą się wyżej, a agrestowe - w zasadzie są wiszące. Cudne jest takie połączenie dwóch smacznych owoców, prawda?
 

Po trzecie - czarna morwa

 
W tym roku zaowocowała po raz pierwszy, więc mamy tylko kilka małych, czarnych owoców. Ale smak mają dokładnie taki, jak te, które rosły przy szkolnym boisku dawno temu... Morwa niegdyś była bardzo popularna, jako pozostałość jeszcze przedwojennych nasadzeń, propagowanych jako wsparcie polskiego jedwabnictwa! To średniej wielkości drzewo, ma dość atrakcyjne liście i bywa sadzone w formach zwisłych albo pogiętych. Mi zależało jednak na znalezieniu formy owocującej. Wybrałam morwę czarną (Morus nigra), gdyż owoce białej (Morus alba) wydały mi się mdłe.
 
morwa owoc
Owoc, a w zasadzie - owocostan - naszej czarnej morwy.
Morwa jako młode drzewko rośnie bardzo szybko, prędko też zaczyna owocowanie (u nas już w dwa lata po posadzeniu). Nie ma specjalnych wymagań glebowych, nie przemarza, gdyż bardzo późno wiosną zaczyna wegetację. Jej pączki są tak opóźnione w stosunku do innych, że wprawiają nas w doroczny niepokój czy w ogóle się pojawią. Z czasem morwa może wyrosnąć w drzewo sięgające dachu domu, dlatego posadziliśmy ją przed płotem i będziemy formować. W dobrych warunkach, po kilku latach, będzie mieć tak dużo owoców jak widywane coraz rzadziej stare drzewa...
morwa czarna
Na starych drzewach, owoców jest mnóstwo!
Tak więc, poza różnymi ciekawostkami, też owocowymi, które mamy w naszym ogrodzie, czasem dobrze jest mieć stare, sprawdzone owoce, przypominające nam dawne smaki...



 

Nowa strona o różach...

Zapraszam na osobną podstronę o różach, gdzie zebrałam aż 19 postów o ogrodach różanych i naszych różach.
 
Za chwilę będą następne, a na razie zapraszam tu:
 

26 cze 2016

Królowa hortensjowa...

Mój ogród obchodzi w tym roku dziesięciolecie. W ciągu tych dziesięciu lat zmieniła się dostępność wielu roślin, które kiedyś były wielkimi rzadkościami, a ich kupno było bardzo trudne. Jednym z takich rarytasów, który wyrósł na królową mojej rabaty kwasolubnej jest hortensja dębolistna.
 
Hortensja dębolistna (Hydrangea quercifolia) ma dwa walory dekoracyjne: teraz na przełomie czerwca i lipca, czyli trochę wcześniej niż inne gatunki hortensji zaczyna kwitnienie. Jak widać, jej stożkowe kwiatostany są ogromne, dochodzą do 30 cm długości i są dość ciężkie, mięsiste, choć nie wszystkie kwiaty mają w pełni rozwinięty okwiat.
 
hortensja kwiat
 
Kwiatostany, jak u wszystkich hortensji, stopniowo zasychają, nabierając lekko różowego zabarwienia (zobacz tutaj - rok 2014) i pozostają na krzewie jako zimowa ozdoba. Wiosną obcinam je, robiąc miejsce kolejnym. Drugim walorem tej hortensji są duże, ciemne, skórzaste liście, oczywiście w kształcie liści dębu. Jesienią przebarwiają się na bordowo, co też jest dekoracyjne (zobacz tutaj - rok 2009). W zimie, po opadnięciu liści, także łuszczące się łodygi są ciekawe. Jednym słowem, ta hortensja jest ciekawa przez cały rok!
hortensja kwiat
 
W naszym ogrodzie, hortensja dębolistna rośnie na rabacie z innymi kwasolubnymi. Jak to pod Warszawą, na glebie piaszczystej, wzbogacanej kompostem i torfem. Przez wiele lat, nawoziłam ją specyfikami do hortensji, ale ostatnio robię to sporadycznie. Szczęśliwie, nigdy nie miałam żadnych problemów z chorobami albo zimowaniem...
hortensja kwiat
U nas, posadziłam hortensję dębolistną w cieniu i miejscu dość zacisznym, tuż za nią jest ściana budynku sąsiada. Widziałam egzemplarze rosnące na słońcu i zawsze miały poparzone liście. Pamiętajmy, że hortensje jednak lepiej się czują w półcieniu lub cieniu.
barwy ogrodu
 
Nie jest prawdziwa informacja podawana w katalogach internetowych, dotycząca jej rozmiaru. Absolutnie nie nadaje się do małych przedogródków ani ogródków japońskich! Po 10 latach uprawy jest wielka, dominująca, rozłożysta... Ma ok 1,5-2,0 m wysokości i szerokość 3-4 metrów. Zdominowała wszystko co było wokół, usuwamy jej spód nóg mniejszych sąsiadów, pozwalając na królowanie na tej rabacie!
hortensja kwiat
 
Hortensja ta niegdyś była dostępna po prostu jako forma botaniczna. Teraz pojawiły się nowe odmiany, na które też warto zwrócić uwagę. Niektóre mają jeszcze ciekawsze kwiaty, a inne - mniejsze rozmiary. Proponowane przez hodowców odmiany hortensji dębolistnej to:
  • więcej kwiatów w kwiatostanach: Snowflake, Snow Gueen (syn. Flemygea), Alice,
  • ciemniejące kwiatostany: Burgundy,
  • pełne kwiaty: Hovaria,
  • niski wzrost: Sikes Dwafr  do 1 metra, a Little Honey (złotolistna!) do 50 cm.
Czasami myślę, że może dokupię jeszcze jedną, choć królowa powinna rządzić samodzielnie!
 

23 cze 2016

Pani miłorzębowa w lecie...

Pisałam już o niespodziance, którą zobaczyłam w czasie jesiennego spaceru w Krakowie. Zobaczyłam wtedy wielką rzadkość - żeński egzemplarz miłorzębu. Teraz, odwiedzając Kraków poszłam odwiedzić panią miłorzębową.
Miłorzęby to dość popularne w Polsce drzewa ozdobne. To ciekawe drzewa, należące do grupy roślin nagonasiennych (jak iglaki) ale mające szeroką blaszkę liściową, o kształcie trójkąta. Miłorzęby są dwupienne i zazwyczaj sadzi się egzemplarze męskie. W niewielu miejscach, najczęściej w kolekcjach ogrodów botanicznych spotyka się egzemplarze żeńskie.
Jak widać, na gałązkach pani miłorzębowej już wiszą duże nasiona (nie owoce, ale nagie nasiona, bo to rośliny nago-nasienne), które jesienią opadają, a potem fermentują i po prostu śmierdzą... Nie polecam zatem sadzenia pani miłorzębowej w ciasnym ogrodzie przy oknie kuchennym, ale w przewiewnym miejscu na otwartej przestrzeni, można mieć taką ciekawostkę... Pamiętajmy oczywiście, że po latach wyrośnie w duże drzewo o pięknej, kształtnej koronie, jak tutaj na Plantach...
A jesienna opowieść o pani miłorzębowej jest tutaj (klik).
 
 

17 cze 2016

Kropkowane naparstnice...

W prawie każdym ogrodzie są miejsca o zmiennym nasłonecznieniu i zmiennej wilgotności. Często jest to brzeg ogrodu, kącik przy płocie albo przy żywo-płocie. Co zrobić z takim miejscem?
Można oczywiście nic nie robić i zostawić tam chaszcze, a można posadzić naparstnice purpurowe (Digitalis purpurea), które doskonale się sprawdzają właśnie w takich miejscach.
Naparstnice w warunkach naturalnych rosną na brzegu lasu, są zatem przyzwyczajone do tego, że w ciągu dnia przez chwilę są w całkowitym cieniu, a przez chwilę w pełnym słońcu. Nie mają też specjalnie wysokich wymagań co do gleby czy wilgotności, poradzą sobie w przeciętnym ogrodzie. Pamiętajmy jednak, że w warunkach naturalnych są objęte prawną ochroną, a zatem nie zabierajmy ich do ogrodu!
W naszych ogrodach naparstnice rosną i kwitną w cyklu dwuletnim, podobnie jak dziewanny. W pierwszym roku po wysianiu, tworzą niskie rozety, z których  w kolejnym roku wyrastają bardzo wysokie pędy kwiatowe w formie grona zawierającego nawet kilkadziesiąt kwiatów. Na nich, stopniowo otwierają się dzwonkowate i kropkowane kwiaty w różnych odcieniach od bieli do amarantu. A najnowsze odmiany mogą być także czerwonawo-brązowe! Po kwitnieniu i wyschnięciu nasion, po prostu otrzepujemy je na rabatach i czekamy na kolejne pokolenie...
Naparstnice dobrze sprawdzają się w różnorodnych aranżacjach. W nowoczesnych ogrodach są także ciekawym elementem zestawień z trawami i żurawkami. Ja bardzo lubię je w wersji tradycyjnej, wiejskiej. Takie właśnie wielokolorowe, swobodne rabaty widzieliśmy ostatnio w Muzeum Wsi Lubelskiej - skansenie w Lublinie.
 
Ciekawe wydało mi się także zestawienie z niskimi goździkami brodatymi z bukszpanowym brzegiem.
 A może wykorzystać je razem z goździkami i dzwonkami do zwykłego, letniego bukietu - stylizacja też babcina, skansenowa...
A jakie zestawienie Wam podoba się najbardziej?

5 cze 2016

Ogród Holenderski w Łazienkach Królewskich - wersja letnia

Pierwsze dni czerwca to dobry moment by zobaczyć jak wygląda Ogród Holenderski w Łazienkach Królewskich w letniej odsłonie...
Moim zdaniem, wersja letnia jest równie ciekawa jak wiosenna i może być przydatną inspiracją do stworzenia zestawu roślin na całorocznej i wieloletniej rabacie kwietnej. Tym razem także wypatrzyłam kilka pomysłów do swojego ogrodu...

Pomysł pierwszy - czosnki, morze czosnków

Uwielbiam czosnki, wypatruję ciekawych zestawów na rabatach, podpatruję i staram się przenieść pomysły do siebie. Ten pomysł jest prosty: trzeba znaleźć sponsora, kupić tonę cebul czosnkowych, a wiosną ogród zamieni się w morze czosnkowe...
Choć z daleka wydaje się, że ta rabata jest jednogatunkowa, to czosnki są powsadzane pomiędzy inne byliny, tak, że ich imponujące kule górują nad niższym piętrem. Co ciekawe, wśród niższych roślin, będących teraz tłem dla czosnków są także drobnokwiatowe róże, które dopiero zaczynają kwitnienie.
 
Ciekawa jestem, czy bliskość czosnków może zwiększać odporność róż na choroby? Trzeba doczytać... Zobaczcie jak doskonale fiolety czosnkowe współgrają z fioletami bodziszkowymi... Tak, bodziszki są odrobinkę bardziej niebieskie, ale te dwa kolory wspaniale do siebie pasują...
Dodatkowo wylewające się poza brzeg rabaty bodziszki łagodzą ostrą strzelistość czosnkowych liści.
 

Pomysł drugi - szałwie w wielu kolorach

Centralne rabaty w ogrodzie holenderskim mają bardziej zróżnicowane kolory niż fioletowa rabata z czosnkiem. Posadzono na nich byliny różnych wysokości, wymieszane ze sobą. Nie zawsze wyższe rośliny są dalej od patrzącego. W efekcie powstaje bardzo przestrzenna kompozycja. A roślinami, które doskonale wyglądają na tej rabacie są szałwie w kilku kolorach i w kilku wysokościach.
 
Niskie różowe szałwie, choć rosną na środku rabaty, to swoim kolorem przyciągają wzrok. W innych miejscach - podobnie niska ale ciemniejsza odmiana...
 
I jeszcze odrobinkę wyższe, najciemniejsze...
 
 

Pomysł trzeci - kropla czerwieni dodana do fioletu

Dominującym kolorem w Ogrodzie Holenderskim jest fioletowy, aby całość nie była monotonna, dodano gdzieniegdzie rośliny o bordowych lub brązowych liściach - przede wszystkim żurawki, ale także drobne trawy - jak na zdjęciu powyżej.
 
 Myśląc o żurawkach pamiętamy o ich kolorowych liściach. Niektóre, jak np. żurawka krwista mają kontrastowo czerwone kwiaty, które są tak delikatne, że cudownie unoszą się nad ziemią.
Świetny jest pomysł dodania koloru do rabaty kwiatowej żurawkami, prawda?
 

Pomysł czwarty - bordowe liście tojeści orzęsionej

Tojeść orzęsiona w odmianie Firecracker jest dostępna w naszych sklepach, nie jest specjalnie droga, mam ją w ogrodzie od kilku lat i nigdy mnie nie zachwyciła. Tutaj jednak jest zastosowana po mistrzowsku. Bordowe kępy tworzą zrąb rabaty. Na ich tle drobniejsze, delikatniejsze rośliny jak drakiew mogą pokazać swój urok. Dla mnie jest to największe zaskoczenie tego ogrodu.



 


Tojeść jest wyższa od towarzyszących jej szałwi, żurawek i traw, co zwiększa wrażenie plastyczności, przestrzenności całej rabaty.
 
Tutaj doskonale widać, że na rabacie jest tylko kilka składników, które umiejętnie wymieszane i powtarzające się tworzą idealną układankę kolorów i form liści i kwiatów.
 

Pomysł piaty - pozostawione liście tulipanów

Wersja wiosenna tych rabat składała się przede wszystkim z tulipanów i narcyzów. Zgodnie z założeniem projektanta, dobrano takie odmiany, które powinny przezimować i ponownie zakwitnąć. W związku z tym na wszystkich rabatach, jeszcze pozostawiono ich liście.

Nawet niewysokie byliny okrywowe jak żuraweczki i tiarelle czy pospolita dabrówka rozłogowa wypełniają przestrzeń pomiędzy liśćmi wiosennych cebulowych, które dzięki temu nie szpecą rabaty.
Zasychające kwiatostany brunery, żuraweczek pomiędzy liśćmi szachownicy i kwitnącymi właśnie dąbrówkami - doskonałe zestawienie do miejsca bardziej cienistego.
 
Podsumowując - uważam, że letnia odsłona Ogrodu Holenderskiego w Łazienkach Królewskich jest równie udana jak wiosenna. Oczywiście, mamy tutaj duże założenie ogrodowe, wypełnione setkami roślin, ale także w mniejszej skali, pewne pomysły dobrze się sprawdzą.
 
Zachęcam do odwiedzenia tej inspirującej części Łazienek! A jesienią - zobaczymy kolejną odsłonę!
Informacje o projekcie i wersja wiosenna - tutaj (klik)