STRONY MOJEGO OGRODU:

31 gru 2013

Skandynawskie mało zimowe ogrody cz.1 - w skansenie

Nietypowo, mało zimowo, szczęśliwie bardzo słonecznie, mija nam przełom roku w Sztokholmie. Obowiązkowy punkt programu to odwiedzenie ulubionych ogrodów w skansenie, tym razem w wersji przedzimowej. Zaskakująco, ogrody są badylaste. To chyba najlepsze określenie na kolor i formę tego co zostało w ogrodach z bujnej, letniej wegetacji.
Badylaste są głównie byliny, rozrośnięte na podporach w formie zupełnie naturalnych konstrukcji. Badylaste są też usychające kwiatostany, owoce i nasiona pozostawione na pędach w oliwkowo-brązowym zeschnięciu. Badylaste są naturalnie przeplecione płotki.
W niskim słoneczku cudownie widać rysunek pędów drzew i krzewów pracowicie przycinanych w szpalery, żywopłoty, a nawet tunele. Najpierw lipowy tunel dla dorosłych i żywopłot wokół sadu.
Potem tunel dla dzieciaczków. Dlaczego u nas takich nie ma?
Drzewa owocowe w strukturze wysokiego żywopłotu ochraniającego ogród.
Oczywiście, w tych ogrodach są także rośliny zimozielone. Obwódki bukszpanowe.
Cudownie porządkują przestrzeń. Są częścią mojego zbioru inspiracji do zastosowania u nas.
Kwitnące ostatnie róże. Zaskakują przy równoczesnej ekspozycji bożonarodzeniowej.
Zdobyłam kolejną porcję wrażeń, inspiracji. Wiele okrzyków: widzisz, dokładnie tak chciałabym mieć u siebie. Troszkę nierozsądnych zakupów, częściowo na wyprzedażach po sezonie ogrodowym. Wiele pomysłów do zapożyczenia, dużo wyczekanego aktywnego wypoczynku. Czy taki będzie cały przyszły rok? Zobaczymy!

27 gru 2013

Rok 2013 w ogrodzie - podsumowanie

Koniec grudnia to dobry czas na małe i większe podsumowania. Jaki był mijający rok 2013 w naszym ogrodzie?
Szczęśliwie poprzednia zima, choć długa i mroźna nie przyniosła większych strat. Straciłam tylko ulubioną magnolię. Trudno, kupimy następną i posadzimy w dogodniejszym miejscu.
W mijającym roku skupiliśmy się na porządkowaniu: zbudowaliśmy kompostownik, który już okazał się zbyt mały, więc wczoraj powstał plan dalszej rozbudowy... Uporządkowaliśmy składzik za garażem i mam tam teraz profesjonalne regały, wieszaki na narzędzia i stolik do przesadzania roślin. Oczywiście, w sposób ciągły prace te przenoszą się na rok przyszły ponieważ potrzebuję: więcej miejsca na zimowanie roślin w piwnicy (dobre regały!) i wydajną rozdrabniarkę aby zoptymalizować kompostowanie, ściółkowanie itd. Może pomyślimy też o szklarence dla pomidorów i pelargonii.
Uporządkowaliśmy rabaty przesadzając rośliny w grupy o podobnych wymaganiach, co powinno im pomóc. Dojrzałam też do przycinania, wysadzania a nawet wyrzucania roślin zbyt ekspansywnych, mało dekoracyjnych, rozczarowujących w ten czy inny sposób. W ten sposób zyskałam ład i nowe miejsca, aby wzbogacić kolekcje róż, bylin kwitnących i liściastych.
W planie na przyszły rok jest udoskonalenie wielosezonowości ogrodu. Jak widać za oknem, trzeba myśleć o roślinach zimozielonych, iglakach, bylinach o trwałych liściach, tak, żeby ogród był możliwie długo dekoracyjny. Porzucam natomiast pomysły usilnego utrzymania roślin, które w nim nie rosną, z sobie znanych przyczyn. Dorzucam zatem do listy wiosennych zakupów: hortensje, żurawki, turzyce, wykreślam prusznika, klon palmowy, laurowiśnię i szlachetne powojniki.
Dam jeszcze jedną szansę starutkiej i chorującej brzoskwini i moreli, choć zacznę rozglądać się za rozsądnym ich zastąpieniem. Spróbuję zadbać o przedogródek-przedpłotek, w taki sposób, by nie kusił do rzucania śmieci i butelek, ale z drugiej strony, by nie bolało zrywanie i niszczenie posadzonych tam roślin.
Może uda się zorganizować przytulny kącik do siedzenia, chociaż tak rzadko siedzę w ogrodzie, zazwyczaj klęczę, kucam, pochylam się albo sięgam w górę by przyciąć, podlać, obskubać, poprawić, podwiązać, zerwać, zawinąć, zrobić zdjęcie, podsypać nawozem, podlać, opryskać, psa pogłaskać, sikorki nakarmić.....
Zobaczymy za rok, co z tych planów uda się zrealizować, a które plany porzucę by zastąpić je nowymi. Co uschnie a co zakwitnie, co się złamie a co rozrośnie...
Dobrego roku! 

26 gru 2013

Świątecznie

Spokojnie i leniwie...
W pewnym oddaleniu od codzienności...
Mijają nam Święta.
Wszystkim gościom życzę dobrych dni. Teraz, w czasie Świąt. W najbliższych dniach, troszkę wolniejszych bo półświątecznych. W nadchodzącym roku.

15 gru 2013

Na jesiennym parapecie cz.3 - Zwartnica

Bardzo lubię wielkie kwiaty zwartnicy (Hippeastrum), często mylonej z amarylisem. W każdym roku kupuję albo uśpione cebule, albo rośliny w doniczkach z pączkami kwiatowymi.

Kupując zwartnice wybieram różne kolory, choć sama nie wiem, które lubię najbardziej. W niektórych latach mam więc mieszańce o wielokolorowych, pasiastych kwiatach  (jak tutaj), albo przeciwnie: spokojne, jednorodne. W tym roku kupiłam cebule białych i purpurowych mieszańców. Ale zobaczymy jak zakwitną.
Po zakupie, postawiłam je na półeczce przy oknie, podlewam raz w tygodniu z odrobinka nawozu. Powolutku rosną ich pąki, pną się do góry wypychając z wielkich cebul.
Myślę, że potrzebują jeszcze co najmniej tygodnia, aby rozwinęły się z nich kwiaty. Po przekwitnięciu, jeszcze około miesiąca będę je podlewać z nawozem, potem zasuszę i schowam do chłodnej piwnicy. najtrudniej jest mi przechować cebule, tak, żeby nie zaschły do przyszłego roku, ale znowu były gotowe do kwitnienia. Jeśli się nie uda, trudno, kupię następne...
Dzisiaj było bardzo ciemno, trudno uwierzyć, że te zdjęcia robiłam w południe. Aby mieć troszkę więcej światła zapaliłam lampkę, a jak zapaliłam lampkę przyszła Pusia, bo lampka to nie tylko więcej światła ale i więcej ciepła.
W pełnej okazałości moja półeczka ze storczykami, zwartnicami, lampką i Pusią wyglądała dziś tak:
Pozdrawiam!

5 gru 2013

Na jesiennym parapecie 2 - Ludisia

Na moim kuchennym parapecie uprawiam storczyki. W tym roku, po raz kolejny, nie mogłam się oprzeć i kupiłam niewielkiego storczyka: ludyzję (Ludisia discolor).
Ludyzja jest storczykiem ozdobnym z liści, które są ciemne, bardzo ciemnozielone z wyraźnym akcentem bordowego. Na pędach i nerwach liści bordowo-brązowy kolor przeważa nawet nad aksamitną ciemną zielenią blaszki liściowej.
Nic dziwnego, że ludizja jest zaliczana do storczyków ozdobnych z liści (tzw. klejnotów storczyków ang. orchid jewels). Pokrój rośliny jest inny niż u typowych storczyków. Jest to roślina płożąca, o delikatnie wznoszących się pędach, które niestety łatwo jest odłamać. Nie tworzy wyraźnych korzeni przybyszowych. Dlatego jej warunki uprawy powinny być trochę inne niż dla typowych storczyków.
Ludizje najlepiej jest umieścić na dość słonecznym oknie i zapewnić wysoką wilgotność. Doniczka powinna być szeroka i niska, a podłoże nawet zbliżone do zwykłej ziemi ogrodniczej. Niestety, w domowych warunkach, bardzo trudno jest przetrzymać ludizje przez długi czas i doprowadzić do ponownego kwitnienia. Kwitnąca ludizja wypuszcza dość wysokie, drobne pędy kwiatowe, na których po kilku tygodniach otwierają się niewielkie, drobne i delikatne białe kwiatuszki.
Moja ludizja straciła jeden pęd zjedzony przez koty, ale drugi powinien lada chwila zakwitnąć. Nawet jeśli znowu nie uda mi się jej przechować, cieszę się z tego co mam.
Ludizja zakwitła. Najpierw delikatne, pojedyncze pączki na jedynym ocalałym pędzie.
A dziś są już kwiatuszki. Bardzo je lubię, są takie proste, nie udziwnione. Po prostu malutkie, białe kwiatki storczyka!
Pozdrawiam!