STRONY MOJEGO OGRODU:

31 lip 2013

Urlop!

Jutro wyjeżdżamy na urlop. Wczoraj okazało się, że w naszym docelowym miejscu nie ma internetu. Poszukiwania innego miejsca się nie udały. Ale szczerze mogę się przyznać, że wcale mi to nie przeszkadza!
Do zobaczenia po-urlopowo!

30 lip 2013

Jeszcze lipiec - jeżówki!

Upalny koniec lipca. W ogrodzie kwitna opóźnione loksy, przedwczesne zawilce i jeżówki. Już od dawna miałam w ogrodzie kępki najpospolitszych białych i różowych odmian jeżówki purpurowej (Echinacea purpurea).
Faktycznie, jak wiele jej kuzynek z rodziny astrowatych, jeżówka kwitła wytrwale, przyciagała motyle i dobrze zimowała. W ubiegłym roku dokupiłam kilka nowości - odmian o innych, kolorowych i bardziej pełnych kwiatostanach. Dobrze przezimowały tylko dwie z nich, a przebojem tej rabaty jest odmiana Raspberry z serii Double Scoop, którą gorąco polecam! Ma przecudny podwójny środeczek:
I bardzo ciekawy kolor (różowo-malinowo-żółty). Do tego ma wiele kwiatostanów na każdej łodyżce, tworząc wyrazistą kolorowa plamę!
Zadowolona z tego sukcesu wybrałam się po kolejne jeżówki. Z radością zauważyłam w stoisku ogrodniczym przy jednym z supermarketów, że na każdej doniczce z jeżówka jest opisana odmiana, a wszystkie to gorące nowości w cenach niższych niż w internecie! Kupiłam zatem aż cztery odmiany, w różnych odcieniach różowo-malinowo-pomarańczowych. 
 Moje zdobycze to odmiany: Catherina (pełna, amarantowa), Hope (blada pastelowo różowa), Ruby Giant (soczysta nasycona różowa z dużym pomarańczowo-brązowym środkiem) i Mamma Mia (różowa z odcieniem pomarańczowego). Powędrowały już na swoją grządkę, dostały mnóstwo kompostu i dużo podlewania i zobaczymy czy się zadomowią.
Moje jeżówki posadziłam na słonecznej grządce, między astrami marcinkami i z tyłu za różami okrywowymi. Dotychczas miałam problem z tą rabatą, gdyż wiosną wypełnia ją serduszka, która o tej porze roku jest już nieatrakcyjna. Przycięłam już liście serduszki i brakowało mi pionowych, wyższych roślin. Myślę, że jeżówki sprawdzą się w tym miejscu doskonale. Dodam tylko, że dzisiaj po pracy planuje podjechać raz jeszcze do tego stoiska i sprawdzić, czy na pewno nie ma  tam innych odmian....
Może znajdę białe albo cytrynowe? Zobaczymy...

22 lip 2013

Ogród Różany w Bernie

Ostatni tydzień spędziłam służbowo w Bernie, w Szwajcarii. W jednej z nielicznych wolnych chwil pobiegłam odwiedzic tamtejszy Ogród Różany (Rosengarden, więcej tutaj).
Byłam zaskoczona, że w tym jak mi sie wydawało, surowym klimacie, róże czują się tak doskonale.
Ogród położony jest w doskonałej lokalizacji, na bardzo silnie nasłonecznionym wzgórzu, ponad rzeką, w zaciszu starych drzew. Nie jest duży, ale pięknie zaplanowany i bardzo różnorodny.
Poza typową różanką, jest w nim wiele doskonale utrzymanych trawników, po których hasają małe dzieci, przechadzają się dorośli. Spotkaliśmy też grupę osób niepełnosprawnych przemierzających trawniki na wózkach, czyli można deptać trawniki... A w tle, dyskretnie przemyka ogrodnik, obrywając przekwitłe kwiaty, przycinając, pielęgnując by wszystko było idealne, i takie jest!
Nie ukrywam, że zmęczona upałem, też poleżałam chwilę na trawniku... A potem spacerowałam podziwiając kolejne rabaty z różami. Kolekcja liczy ponad 200 odmian, sadzonych w małych, bądź ogromnych jednorodnych grupach.
Ciekawe dla mnie było to, że w ogrodzie zgromadzono głównie klasyczne odmiany niemieckiego pochodzenia, ze szkółek rodzinnych Kordes. Poza tym, wiele tradycyjnych odmian francuskich, angielskich i amerykańskich, niektóre wprowadzone do uprawy ponad 100 lat temu. Jak widać na zdjęciach, królują róże rabatowe o wielkich, często zebranych w bukiety, kwiatach.
Od góry odmiany: Golden Holstein, Kordes, 1989;
                              Scentimental, Tom Carruth, 1997;
                              Austriana, Tantau 1996.

I jeszcze, zachwycająca kształtem kwiatów odmiana Hans Erni, Meilland 1992.
A na koniec: moja dłoń i kwiaty odmiany Tiger, McGredy, 1990, zdjęcie robił Piotr.

Może te wspaniałe odmiany są dostępne także u nas, warto sprawdzić!

12 lip 2013

Festiwal Róż w Ogrodzie Botanicznym

Lipiec jest miesiącem róż, prawda?
W najbliższy weekend, 13-14 lipca, w Ogrodzie Botanicznym UW w Warszawie organizowany jest XI Festiwal Róż. Więcej informacji tutaj....
Nawet jeśli nie znajdziemy czasu w ten weekend, warto odwiedzić różankę w Ogrodzie Botanicznym w Alejach Ujazdowskich, może przy okazji spaceru do Łazienek?
Na cudownie nasłonecznionych rabatach zgromadzono różnorodną kolekcję róż. Wiele odmian, to odmiany wyselekcjonowane jeszcze w latach 60-tych, także przez polskich hodowców. Inne odmiany to gorące nowości - jak angielskie "nowoczesne" róże rabatowe.
W takiej kolekcji, każdemu coś wpadnie w oko szczególnie. Moje faworytki to drobnokwiatowe róże okrywowe, w tym roku dosadziłam też kilka u siebie. A tutaj, przyciągają wzrok tworząc bujną wielokolorową kępę.
Trudny wybór: która najładniejsza? Od góry odmiany: Macyoumis, Star Profusion, Tommelise.
Z drugiej strony, trudno przejść obojetnie koło wspaniałych, wielkokwiatowych róż rabatowych:
Od góry odmiany niezawodne, polecane przez miłośników róż: Meichimere (Carina), Graham Thomas, Ausblush (Heritage).
Odmiana: Dorrit.
Poza wydarzeniami związanymi bezpośrednio z różami, Festiwal Róż to wiele atrakcji florystycznych a także edukacyjnych dla dzieci i dorosłych. Naprawdę, warto skorzystać!

4 lip 2013

Hortensje ogrodowe w Warszawie

Hortensje ogrodowe (Hydrangea macrophylla) nie są moimi faworytami w ogrodzie. Mają wspaniałe wielkie kwiatostany, ale niestety, na zeszłorocznych pędach. W konsekwencji, jeśli przemarzną, nie mają kwiatostanów wcale...
Ostatnia zima była wyjątkowo łaskawa i hortensje ogrodowe zdrowo przezimowały. Przekonałam się o tym także spacerując po uliczkach Nowego Miasta w Warszawie, gdzie odnawiane są ogrody między starymi kamieniczkami.
Poniżej Starego Miasta, na skapie, kamieniczki posadowione są na różnych poziomach, dzięki czemu tworzą się ogrody na skarpach. Rośliny w takich miejscach nie są łatwe do utrzymania, ponieważ poza różnicą w poziomie i pochyłością, są bardzo różnie oświetlone.
Ogródki są częściowo zacienione, a więc doskonałe dla hortensji i host, które bujnie rozrastają się tworząc wielobarwne skupiska. Na tym zdjęciu widać, jak duża jest różnica poziomów między ulicą Mostową a kamienicą poniżej ogrodu.
Na innych podwórkach, napotkałam ogromne krzewy hortensji bukietowych (Hydrangea paniculata), najprawdopodobniej odmiany Annabelle.

I jeszcze inne podwórko: ta rabata zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jak smutne byłoby to podwórko bez niej, prawda?
Kwiaty są ogromne, zielonkawo-białe,  ale doskonale dekorują tę szarą przestrzeń.
Mój spacer bocznymi uliczkami Starego i Nowego Miasta kolejny raz przekonał mnie, że miasta się zmieniają, pięknieją, trzeba tylko trochę zapału...
I kolejny raz pomyślałam: można być jak na wakacjach, w prawie-swoim mieście, wracając bocznymi uliczkami z konferencji dla nauczycieli....